• Wpisów:121
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 21:19
  • Licznik odwiedzin:5 791 / 1414 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Jej, pinger i cała nasza anorektyczno-bulimiczna rodzinka jest uzależniająca. Tęskniłam za tym, przeraża mnie fakt, że tak dobrze znam całe to środowisko. Życie bywa dziwne, no cóż. Nigdy bym nie pomyślała, że będę recovered-ana. Taaa. Czuję się beznadziejnie, kolos w piątek, baaaaardzo trudny, boję się że nie zaliczę. Słabo mi idzie na tych studiach jakoś.
  • awatar Arja Nubik: No, każdy wraca. Można sobie mówić "nie", "koniec", ale zawsze kończy się tak samo. Chyba że się ogarnąć i powstrzymać, jak dasz odmówić sobie jedzenia to i dasz radę odmówić sobie czytania motylkowych blogów... Gówno prawda.
  • awatar Alice † Liddell: kiedy czytam wpisy dziewczyn i ich postępy rodzi się myśl żeby do tego wrócić.. to takie pociągające znów panować nad głodem i czuć chudnięcie.
  • awatar Motylkowameba: Życie bywa dziwne, taki jego urok :P A medycyna uchodzi za b. trudną, ale mam nadzieję, że poradzisz sobie jakoś. 3maj się :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Przepraszam za nieobecność. Część z was może się ucieszy, część zmartwi, ale nie czuję się już anorektyczką, ortorektyczką ani w ogóle zaburzoną pod tym względem osobą. Utyłam, może przejdę na dietę, może pochodze na siłownię, a może nie, priorytety mam inne. Studia. Medycyna. Tyle w temacie. Nie mogę tego spieprzyć, a wiadomo, ana i pochodne odbierają zdolności umysłowe, życiowe, wszelkie. Więc odpada. Trzymam się. Mam nadzieję że wy też.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Ech, jest jak jest. Ja też jestem zaskoczona, że wróciłam na pingera. Do swojego patologicznego związku z (nie)jedzeniem. Dziś zjadłam dużo. Odpuszcza liczenie kalorii, macie rację. Po prostu jem zdrowo... Będę się trzymać w ryzach, że tak powiem.
  • awatar Być lekka jak Ƹ̵̡Ӝ̨̄Ʒ: Bardziej nam psychika wysiada przy planowaniu niż przy tym że jemy na co ochotę mamy .
  • awatar Purebred Woman: Oj to musisz sobie dokładnie wypisać, co to znaczy "jeść zdrowo", bo mózg nie będzie wiedział i będziesz sobie robić "wyjątki"...
  • awatar mustbeskinny: Związek z niejedzeniem.. trudny a jakze nam potrzebny.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Właśnie usunął mi się wpis, super. Wracam. Pozdrawiam wszystkich wytrwałych, który jeszcze nie wyjebali mnie z obserwowanych.
Co u mnie? Matura poszła niezbyt dobrze, może uda mi się dostać na płatną medycynę, ale wątpię, zapewne poprawka za rok. Wakacje? Coś tam jest, właśnie wróciłam z open'era. Było ok, ale... No. O tym, czemu nie mogłam się cieszyć w pełni zaraz. Mieszkanie? Wreszcie sama, w Warszawie. No dobra, przyjaciółka też. I przyjaciel, tymczasowo, wczoraj rzucił go chłopak, więc go przygarnęłam. Smutno. A właśnie, przyjaciele też się trochę wykruszyli, sporo się tu pozmieniało.
No i wraca depresja. Odstawiłam leki i psychiatrę ze dwa miesiące temu i czuję, że to był błąd. Pora wracać do terapii.
Roztyłam się jak świnia, nie wmówicie mi że jestem chuda, pierdu pierdu, wiecie jak jest, ale NAPRAWDĘ wyglądałam obleśnie przy koleżankach, kiedy byliśmy na plaży. 55 kg, 168cm, BMI 19,5. Wreszcie powyżej dolnej granicy normy, tylko czemu się nie cieszę? Ach, bo się spasłam.
Dzisiaj piękne zero. 0. Chociaż współlokatorka próbowała mnie zmusić, żebym zjadła. Nie, zjem jutro. 1000 kcal? Może 500?
Próbowałam nawet biegać, wyszedł z tego raczej spacer, bo było mi słabo. Och, wracają wspomnienia! Ciemnośc przed oczami, jak rozkosznie, jak cudownie. Wracam, depresjo. Chuj ze wszystkim. Nie potrzebuję jedzenia, nie potrzebuję siły, nie potrzebuję zdrowia. Życia tez nie. XD Trzymajcie się, miło być z powrotem!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Parę dni nie pisałam, trochę się u mnie zmieniło. Ile razy wspomniałam o przyjaciółce ex-anorektyczce? Ile razy miałam z nią problem/kłóciłam się/martwiłam się itd., itp.? Nie wiem, nie liczę. W każdym razie to już chyba koniec przyjaźni. Może kiedyś odnowimy znajomość. To było toksyczne. Miała do mnie pretensje, że oprócz niej mam innych przyjaciół, własne życie,że się rzekomo zmieniłam. Szkoda tylko, że na jej prośbę. Szkoda tylko, że zmieniłam się, bo jestem chora. Szkoda że ma pretensje, że zaczełam żyć normalniej. Szkoda.
Przykre, że nie odpisuje na życzenia świateczne, i że kiedy próbuję podjąć z nią rozmowę to mówi tylko że "ma własne problemy i nie chce jej się denerwować". BO JA KURWA WŁASNYCH PROBLEMÓW, WŁASNEGO ŻYCIA, OBOWIĄZKÓW I MATURY ZA TYDZIEŃ NIE MAM, no wcale. Chuj, nie zależy jej. Trudno. Może kiedyś.
Odpuściłam sobie na razie myślenie o tym, mam maturę.
Toksyczna przyjaźń. Zakończyłam ją. Wreszcie jakiś przełom. Zjadłam dwa kawałki pizzy i popiłam colą. Wyrzuty sumienia były, ale poradziłam sobie.
  • awatar anorrian: Ja już dawno zakończyłam toksyczną 0rzyjaźń i wcale nie żałuję, mam nadzieję że i ty nie będziesz.
  • awatar I wanna be perfect: Świetnie sobie radzisz walcząc. Wspaniale, że zakończyłaś coś, co nie miało sensu. Matura też na pewno cudownie ci pójdzie. Pamiętaj, że jesteśmy z Tobą ;*
  • awatar czerwonana: Dobrze że to zakończyłaś. W końcu przyjaźń, to też przejmowanie się problemami innych, a nie tylko swoimi... No i masz ode mnie (wirtualnego) kopa w dupę na szczęście ;) przyda się przed maturami :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Przerwa, przerwa, przerwa. Az do matury. Jest źle, źle źle. Głodzę się, okropnie się czuję, mam poczucie winy, gdy jem, ja pierdolę, słabo mi, schudłam, zbladłam, trzęsą mi się ręce... mam ochotę przyćpac, lista osób zaniepokojonych się wydłuża. Albo skraca, bo przyjaciele chyba zaczynają mieć to gdzieś... (?)
Przerwa. Przerwa. Przerwa.
Plan na życie:
-uczyć się, uczyć się, UCZYĆ SIĘ
-zaczynam matury 5 maja (w swoje urodziny, yay),12 piszę biologię, 16 chemię - to akurat piątek, mogę sobie zaszaleć, pojadę sobie do klubu w wawce z kolegami, napiję się trochę, będzie fajnie; wrócę jeszcze w sobotę/niedzielę, bo 19 ostatnia matura- na szczęście tylko ustny angol, to nawet na kacu bym sobie dała radę
-potem pewnie będą urodziny przyjaciółki, muszę być
-21/22 albo innego dnia tuż po wspomnianych urodzinach wracam do warszy (mam nadzieję, że będę miała gdzie nocować - mam mieszkanie, ale niewykończone, nie wiem czy zdążą...),
I tutaj albo:
a. ogarnę miasto, poznam okolicę, wrócę do diety, wrócę do siłowni, oderwę się od wszystkiego, pobawię się, może zarobie gdzieś trochę forsy...
b. pogłodzę się troszkę, schudnę, będę miała czas i nauka na tym nie ucierpi, 40 kg, poniżej 40, zapadnięty brzuch, wystające kości biodrowe, żebra, nogi objęte rękami, pusta blada trupia twarz. PRAGNĘ. (WIEM CO POWIECIE) Szkoda, że to trwa tak długo i dni są wtedy wypełnione tą straszną pustką - zawsze kiedy nie jem, chcę by dni mijały jak najszybciej...
(decyzja jeszcze nie podjęta, nie wiem tez co z lekami, chuj)
-i tak do 15 czerwca, wtedy wylatuję z mamą do Paryża na tydzień.
Potem planów brak.
Dobra, przepraszam, musiałam oczyścić umysł, idę do sacharydów i związków azotowych. Heh.
  • awatar hipokryzja się szerzy: Jesteś silna, dasz radę. Tyle czasu dawałaś. Nie możesz teraz zawalić. c:
  • awatar Motylkowameba: tez wracam do wawy...jak sie ogarne...:D
  • awatar cyanidee: ja panicznie boję się i przytyć i schudnąć.. wolę tkwić w jednym punkcie wagowym.. i gdy tylko są jakieś większe wahania to mój humor się rujnuje... dlatego przestałam się ważyć.. To takie głupie co napiszę, ale zadbaj o siebie kochana.. koniec końców ja dochodzę do wniosków że każdy człowiek w głównej mierze przejmuje się swoim życiem. Zrób tak samo. Przyjaciele nie będą Cie prowadzić przez życie za rączkę... sama musisz o nie zadbać.. o nie i o swoje zdrowie.. nie tylko fizyczne.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Chwilami sie boję samej siebie. Mam autodestrukcyjne skłonności, depresja, anoreksja, ortoeksja, ćpanie, chlanie, umartwianie się... Ćpanie - bo wczoraj połknęłam potrójną dawkę antydepresantów + mało zjadłam + mało wypiłam + ojebałam sobie wódkę bez popity, rzygałam potem, koledzy mnie ogarniali, ja pierdole, jaki wstyd, brzydzę się siebie teraz. Ale kumple są kochani <3. No chuj, wstyd. Wstyd. Dużo przeklinam, nie? Smutne, że przyjaciółka nie odpowiada nawet na życzenia świąteczne, no nie? Napisałam do niej, za czwartym razem odpisała, że u niej jest ok, nie ma czasu pisać. Prosiłam, by napisała kiedy będzie miała czas, ale i tak, od 24h cisza. Ktoś jeszcze się dziwi, że mam ochotę sie zabić? Albo przynajmniej odurzyć tak, by nie pamiętac i nie czuć? Długo nie pisałam, ostatnio wzięłam się za arkusze maturalne, medycynko, nadchodzę. Hehe, w sumie wątpię czy dostanę się w tym roku... No chuj, i tak chce wypierdolić z tego pipidówka, mam mieszkanie w warszawie, chcę mieszkać sama. Nie ukrywam, że w dużej mierze to problem z jedzeniem. (Znaczy ukrywam to, przed mamą ) Musze sie ogarnąc. Ortoreksja była spoko. Bezpiecznie, zdrowo, pozytywnie. Mimo obsesji i niepokojów. Chcę do tego wrócić...
  • awatar anorrian: Ortoreksja to takie samo zlo jak anoreksja. Niszczysz sobie młodość, przyszłość, ciało, umysł, zdajesz sobie z tego sprawę prawda? Tracisz tylko czas na obsesję. Porzuć to w cholerę, powoli ale staraj się uwolnić bo to nie prowadzi do niczego, przecież chcesz mieszkać sama, ale co jeśli nie będziesz w stanie? Proszę, nie niszcz sobie marzeń...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.